Autor self-publishingowy często dowiaduje się o ISBN dopiero wtedy, gdy grafik pyta, gdzie ma wstawić kod kreskowy. Firma przygotowująca publikację firmową zastanawia się, czy w ogóle potrzebuje numeru, a wydawnictwo chce mieć pewność, że wszystko jest na swoim miejscu, zanim książka trafi do dystrybucji. W praktyce ISBN i kod kreskowy nie są ozdobą okładki. Są identyfikatorem publikacji, który pozwala księgarniom, hurtowniom i systemom sprzedażowym rozpoznać konkretne wydanie. Dlatego warto wiedzieć, gdzie muszą się znaleźć i czego nie wolno z nimi zrobić, zanim powstanie finalny plik okładki.
Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi dla każdej książki. Powieść sprzedawana w księgarniach prawie zawsze potrzebuje ISBN i kodu kreskowego. Materiał szkoleniowy rozdawany uczestnikom warsztatu często może się bez nich obejść. Album firmowy albo publikacja wewnętrzna rzadko wymaga kodu, chyba że ma trafić do sprzedaży. Dlatego decyzja powinna wynikać z tego, jak książka będzie dystrybuowana, a nie z tego, czy „wygląda bardziej profesjonalnie”.
Czym jest ISBN i kiedy jest potrzebny
ISBN to trzynastocyfrowy numer, który identyfikuje konkretne wydanie książki. Nie jest to numer tytułu, tylko konkretnego formatu i oprawy. Powieść w miękkiej okładce, ta sama powieść w twardej okładce i e-book to trzy różne ISBN. W self-publishingu autor często myśli, że jeden numer wystarczy na wszystko, a potem okazuje się, że przy dodruku z inną okładką albo przy wersji elektronicznej trzeba nadawać kolejny. W książce firmowej albo w materiale szkoleniowym ISBN bywa mniej potrzebny, jeśli publikacja nie trafia do sprzedaży detalicznej, ale jeśli ma być w ofercie albo w księgarni, numer staje się praktycznie konieczny. W Polsce ISBN nadaje Biblioteka Narodowa. Numer trzeba zgłosić i opisać publikację, zanim książka trafi do druku, bo na stronie redakcyjnej i na okładce musi znaleźć się już konkretny ciąg cyfr. W self-publishingu wielu autorów załatwia to samodzielnie, w modelu wydawniczym robi to wydawnictwo. W praktyce bez ISBN trudno jest wprowadzić książkę do większej dystrybucji, nawet jeśli formalnie nie jest on wymagany do każdego druku.
Gdzie musi znaleźć się ISBN w książce
ISBN musi pojawić się w dwóch miejscach. Pierwsze to strona redakcyjna, czyli odwrotna strona karty tytułowej, gdzie są informacje o prawach autorskich, wydawcy i drukarni. Tam numer zapisuje się tekstem, bez kodu kreskowego, zwykle na dole strony. Drugie miejsce to tył okładki, gdzie ISBN występuje razem z kodem kreskowym. W powieści i w poradniku te dwa miejsca są standardem. W materiale szkoleniowym albo w publikacji firmowej, która nie idzie do sprzedaży, wystarczy czasem sam zapis na stronie redakcyjnej, ale jeśli książka ma trafić na półkę, kod na tyle okładki jest praktycznie obowiązkowy.
Kod kreskowy to graficzna wersja ISBN w standardzie EAN-13. Nad kodem powinien być zapisany numer w formie czytelnej dla człowieka, poprzedzony skrótem ISBN. W self-publishingu autorzy czasem wklejają sam kod bez numeru nad nim albo umieszczają go na froncie okładki, co utrudnia skanowanie w księgarni. W albumie i w książce firmowej z ciemną okładką trzeba dodatkowo zadbać o jasne tło pod kodem, bo skaner nie odczyta czarnych pasków na ciemnym tle.
Jak poprawnie umieścić kod kreskowy na okładce
Kod kreskowy powinien znaleźć się na tyle okładki, w dolnej części, zwykle w prawej dolnej ćwiartce. To miejsce, w które księgarz naturalnie celuje skanerem. Nie powinien wchodzić w spad, w linię bigowania ani zbyt blisko grzbietu. Wokół kodu trzeba zostawić jasną strefę ciszy, żeby skaner nie łapał sąsiednich elementów. W powieści i w poradniku to zwykle nie stanowi problemu, bo tył okładki i tak ma jasne tło. W albumie ze zdjęciami albo w książce firmowej z ciemną grafiką na całym tyle trzeba świadomie zostawić jasny prostokąt pod kodem. Numer ISBN nad kodem powinien być czytelny, najlepiej w czcionce bezszeryfowej i w rozmiarze co najmniej 9 punktów. W self-publishingu autorzy czasem zmniejszają kod, żeby „nie psuł kompozycji”, a potem okazuje się, że skaner go nie czyta. W praktyce lepiej zostawić kod w standardowym rozmiarze i dopasować do niego resztę układu niż zmniejszać go kosztem czytelności. W książce ze skrzydełkami kod nadal zostaje na czwartej stronie okładki, a nie na skrzydełku, bo skrzydełko się zawija i utrudnia skanowanie.
Co jeszcze powinno znaleźć się na okładce?
Oprócz ISBN i kodu kreskowego na tyle okładki zwykle znajduje się krótki opis książki, informacja o autorze albo fragment recenzji oraz cena, jeśli książka idzie do sprzedaży. W self-publishingu autor często chce zmieścić tam wszystko, co tylko się da, a potem okazuje się, że nie ma miejsca na kod kreskowy. W poradniku i w książce eksperckiej tył okładki bywa gęsty od tekstu, dlatego warto zaplanować miejsce na kod już na etapie projektu, a nie dokładać go na końcu. W powieści tył okładki jest zwykle spokojniejszy, więc łatwiej zostawić czysty obszar pod kodem.
Na froncie okładki ISBN i kod kreskowy nie powinny się pojawiać. Front służy tytułowi, nazwisku autora i grafice. W książce firmowej i w albumie front bywa bardziej graficzny, ale i tak kod zostaje z tyłu. W materiale szkoleniowym, który nie idzie do sprzedaży, tył okładki może być prawie pusty, bo nie ma potrzeby umieszczania kodu ani ceny. W publikacji, która ma trafić do księgarni, lepiej od razu zaplanować miejsce na kod i na krótki opis, bo późniejsze dokładanie elementów zwykle psuje układ.
Kiedy ISBN i kod kreskowy nie są konieczne
Nie każda książka musi mieć ISBN. Materiał szkoleniowy drukowany na potrzeby wewnętrznego szkolenia, publikacja firmowa rozdawana klientom albo album robiony na zamówienie firmy często mogą się bez niego obejść. W self-publishingu autor, który sprzedaje książkę wyłącznie przez własny sklep i nie planuje dystrybucji do księgarń, też czasem rezygnuje z ISBN, choć wtedy traci możliwość łatwego wprowadzenia tytułu do większych systemów. W praktyce decyzja zależy od tego, czy książka ma być towarem w sprzedaży detalicznej, czy narzędziem wewnętrznym. Jeśli publikacja ma trafić do Empiku, do hurtowni albo do księgarni, ISBN i kod kreskowy są praktycznie konieczne. Jeśli książka jest drukowana w małym nakładzie na konkretne wydarzenie albo jako materiał szkoleniowy, numer bywa zbędny. W książce firmowej warto zapytać, czy publikacja będzie sprzedawana, czy tylko rozdawana, bo od tego zależy, czy trzeba rezerwować miejsce na kod na tyle okładki.
Na co zwrócić uwagę przed oddaniem okładki do druku
Przed wysłaniem pliku warto sprawdzić trzy rzeczy. Po pierwsze, czy ISBN jest już nadany i czy zgadza się z tym, co jest na stronie redakcyjnej. Po drugie, czy kod kreskowy jest w odpowiednim miejscu, na jasnym tle i w czytelnym rozmiarze. Po trzecie, czy wokół kodu jest wystarczająca strefa ciszy i czy nie wchodzi w spad ani w linię bigowania. W self-publishingu i przy pierwszym nakładzie książki firmowej te błędy wychodzą najczęściej, bo projekt powstaje w pośpiechu i kod jest dokładany na końcu.
Warto też pamiętać, że zmiana okładki albo dodanie wersji elektronicznej wymaga nowego ISBN. Jeśli planujesz później twardą oprawę albo e-book, lepiej od razu zarezerwować kolejne numery, niż poprawiać okładkę po fakcie. W powieści i w poradniku to standardowa praktyka. W materiale szkoleniowym i w publikacji firmowej, która nie idzie do sprzedaży, ten problem zwykle nie występuje.
ISBN i kod kreskowy są potrzebne przede wszystkim wtedy, gdy książka ma trafić do sprzedaży detalicznej. W powieści i w poradniku prawie zawsze znajdują się na tyle okładki i na stronie redakcyjnej. W materiale szkoleniowym i w publikacji firmowej, która nie jest sprzedawana, często można się bez nich obejść. Jeśli planujesz dystrybucję, najlepiej nadać ISBN przed projektem okładki i od razu zostawić miejsce na kod kreskowy w dolnej części tyłu. Druk od 1 sztuki pozwala sprawdzić, czy kod jest czytelny i czy nie koliduje z innymi elementami, zanim powstanie większy nakład.
