Jest dopiero koniec maja, a w naszej drukarni książek od stycznia powstało już 170 tysięcy egzemplarzy. Niespełna pół roku pracy. Liczba sama w sobie niewiele mówi, więc postanowiliśmy ją zobaczyć na własne oczy i policzyć, jak naprawdę wygląda taka góra książek.
Jedna książka, którą trzymasz w dłoni
Weźmy typowy egzemplarz, jaki wychodzi spod naszych maszyn. Około 200 stron, papier offsetowy 80 gramów, miękka oprawa. Taka książka ma mniej więcej centymetr grubości i przyjemnie leży w dłoni. Na półce zajmuje tyle miejsca, co dwa pudełka zapałek postawione jedno na drugim. Nic szczególnego, dopóki nie pomnożymy jej przez sto siedemdziesiąt tysięcy.
Wieża wyższa od Pałacu Kultury prawie osiem razy
Ułóżmy je wszystkie na sobie. Książka na książce, równo, jak na palecie tuż przed wysyłką. Sto siedemdziesiąt tysięcy razy. Taka wieża sięgnęłaby na około 1870 metrów w górę, czyli prawie dwa kilometry papieru, farby i historii zamkniętych między okładkami.
Dla porównania warszawski Pałac Kultury i Nauki ma 237 metrów razem z iglicą. Nasz tegoroczny stos książek byłby od niego niemal osiem razy wyższy. Gdybyśmy ustawili go obok wieży Eiffla, papier przebiłby jej czubek prawie sześciokrotnie. A to wszystko z niecałych pięciu miesięcy pracy jednej drukarni w Zabrzu.
Rząd książek z Zabrza przez całe Katowice
Można też inaczej. Połóżmy te książki jedna obok drugiej, grzbiet przy grzbiecie, jak na nieskończenie długiej półce. Taki rząd ciągnąłby się przez około 25 kilometrów. Gdyby zacząć go pod naszą drukarnią w Zabrzu, książki przeszłyby przez Rudę Śląską, Świętochłowice, Chorzów i dotarłyby aż na drugi koniec Katowic. Cała ta trasa wyłożona naszymi książkami, jedna przy drugiej, bez ani jednej przerwy.
A teraz coś naprawdę trudnego do wyobrażenia
Te 170 tysięcy książek to razem 17 milionów pojedynczych kartek. Gdyby rozłożyć je wszystkie jedna za drugą, dłuższym bokiem, jak płytki chodnikowe ciągnące się po horyzont, taki pas papieru miałby około 3570 kilometrów długości.
To tak, jakby wyruszyć spod naszej drukarni w Zabrzu i iść po kartkach naszych książek przez całe Niemcy, Francję i Hiszpanię, aż do Lizbony nad Atlantykiem, na sam zachodni kraniec Europy. I jeszcze zostałoby kilkaset kilometrów zapasu. Wszystko to wydrukowane w niespełna pięć miesięcy, w jednym miejscu, na Śląsku.
Jak właściwie wygląda druk książek u nas
Za tymi liczbami stoi codzienna, dość konkretna robota. Warto pokazać, jak naprawdę powstaje książka, którą potem bierzesz do ręki.
Wszystko zaczyna się od pliku, który dostajemy od klienta. Sprawdzamy go pod kątem spadów, marginesów i jakości zdjęć, bo to na tym etapie wyłapuje się błędy, których później cofnąć już się nie da. Potem dobieramy papier. Inny pasuje do powieści, inny do albumu ze zdjęciami, a jeszcze inny do książki dla dzieci, która musi przetrwać kontakt z dziećmi.
Sam druk prowadzimy dwiema drogami. Przy mniejszych nakładach pracuje maszyna cyfrowa, która rusza od ręki i nie wymaga przygotowywania form. Przy większych zamówieniach wchodzi druk offsetowy, gdzie im więcej egzemplarzy, tym taniej wychodzi pojedyncza sztuka. Wydrukowane arkusze składamy, a następnie szyjemy lub kleimy i oprawiamy. Książka w oprawie klejonej dostaje grzbiet sklejony na gorąco, ten sam, który widzisz w większości książek na półce w księgarni.
Na końcu jest wykończenie. Laminowanie okładki, które chroni ją przed zarysowaniem i pogłębia kolory. Czasem tłoczenie, czasem lakier wybiórczy na samym tytule. Gotowe egzemplarze pakujemy i wysyłamy, a część z nich trafia do tego stosu, który właśnie sobie policzyliśmy.
Wydaj swoją książkę razem z nami
Jeśli planujesz wydać własną książkę, niezależnie od tego, czy to pięćdziesiąt egzemplarzy, czy pięć tysięcy, napisz do nas. Doradzimy papier, oprawę i nakład, a potem dołożymy Twoją książkę do tej rosnącej wieży. Nasza drukarnia książek w Zabrzu obsługuje klientów z całego Śląska i całej Polski, a Twój tytuł może być następnym, który ruszy w tę kilkutysięczną podróż.
